Portal mororyzacyjny

HISTORIA KÓŁEK

Wydawać by się mogło, że nie ma nic bardziej powszechnego od samochodu. Dziś posiadanie samochodu na nikim nie robi już wrażenia. Jednak musicie wiedzieć (kieruje te słowa do młodszych czytelników), że nie zawsze tak było.


Jeszcze przed II Wojną Światową, czyli w dziejach Ziemi całkiem niedawno, posiadanie samochodu było uważane za nie lada sukces i było oznaką bogactwa. Podobnie zresztą jak posiadanie zegarka, czy telewizora, ale o tym nie będziemy tu dzisiaj rozmawiać. Dążę do tego, iż w przeciwieństwie do tego, co znamy dzisiaj, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, gdy przez wieś przejeżdżał jakiś samochód, było to wielkim wydarzeniem i dzieci z całej okolicy zbiegały się, aby to zobaczyć na własne oczy.
Wiem, że to Wam się wydaje dzisiaj śmieszne i niedorzeczne, jestem to sobie w stanie wyobrazić i zrozumieć, niemniej, miejcie na uwadze fakt, iż wtedy auta nie były czymś tak powszechnym, jak dzisiaj.


Można by chyba śmiało powiedzieć, że samochodów w naszym kraju jest więcej niż ludzi. Nie mówię o samochodach na chodzie, ale o ogólnej liczbie pojazdów. Również takich, których w tej chwili nie można już używać, ponieważ się do tego nie nadają.


Historia czterech kółek nie zaczęła się jednak przed wojną. Wielu z Was nie ośmieliłoby się zapewne nawet wypuścić tak daleko w przeszłość, by odnaleźć pierwsze maszyny. A należy się cofnąć o około 6015 lat, czyli do 4000 roku przed naszą erą. Wtedy to człowiek wynalazł koło i dzięki niemu mógł budować pojazdy napędzane siłą zwierząt. Podobnie, jak dzisiaj, wtedy również te pojazdy miały różne zastosowania. Nie będziemy się zagłębiać w ten temat.
Pierwsze pisemne wzmianki o samochodzie, podkreślę to, o SAMOCHODZIE pochodzą z roku 215 przed naszą erą i zostały poczynione przez człowieka znanego jako Heron z Aleksandrii. Do dzisiaj zachowały się trzy księgi, które spisał. Są to księgi: O budowie automatów, O budowie machin wojennych oraz O machinach, które siłą powietrza w ruch są wprowadzane. Jesteście pod wrażeniem? Ja jestem.


Zbliżając się nieuchronnie ku czasom współczesnym, należy jeszcze wspomnieć Rogera Bacona – angielskiego, średniowiecznego mnicha żyjącego w XIII stuleciu, który prorokował, że można by zbudować maszyny napędzane jedynie za pomocą nauki i sztuki, bez udziału istoty żywej. Nie ograniczał się w swoich proroctwach już tylko do ludzi, lecz także zwierząt. Trzeba przyznać, że musiało to zrobić na ówczesnej ludności piorunujące wrażenie.
W 1472 roku zaczęto poważnie myśleć o machinach napędzanych wiatrem, jak wiatraki. Z tym, że to miały być machiny wojenne, dlatego nie poświęcimy im więcej czasu.


No a potem się urodził Leonardo da Vinci, który oczywiście eksperymentował z wieloma różnymi rzeczami, w tym z machinami latającymi, ale konstruowanie pojazdów mechanicznych, kołowych, również znajdowało się w jego kręgu zainteresowań.
Na dzisiaj zrobimy sobie przerwę, ale nie martwcie się. Do historii czterech kółek i silników, wrócimy jeszcze w kolejnych wpisach. Gwarantuję, że jest do czego wracać, ponieważ ta historia jest bardzo pasjonująca. Obiecuje też poświęcić jej nieco więcej miejsca na naszej stronie. Być może będzie to tylko ciekawostką, a być może przyda Wam się podczas rozwiązywania krzyżówki, albo wizyty w teleturnieju, a może po prostu do poderwania dziewczyny, która zna się na motoryzacji (tak, istnieją tak fantastyczne dziewczyny), ale jedno jest pewne – przyda Wam się ta wiedza na pewno.